Psychologia transpersonalna – czym jest i jak wygląda praca w tym nurcie

Psychologia transpersonalna to kierunek w psychologii, który poszerza jej tradycyjny obszar – skupiony na emocjach, biografii i zachowaniach – i traktuje poważnie także doświadczenia wykraczające poza indywidualne „ja”: przeżycia duchowe, archetypiczne, związane z poczuciem sensu i więzi z czymś większym. To obszary tradycyjnie przypisywane religiom czy, szerzej, duchowości. Jej celem jest wspieranie możliwie najpełniejszego rozwoju samoświadomości: rozpoznawania ograniczających nas identyfikacji i uwalniania się z nich. Powstała pod koniec lat 60. XX wieku z inicjatywy m.in. Abrahama Maslowa, Anthony’ego Suticha i Stanislava Grofa, a Maslow nazwał ją „czwartą siłą” w psychologii. Nie jest religią ani ezoteryką i nie wymaga od nikogo wiary – zajmuje się tym, czego ludzie doświadczają, i tym, jak te doświadczenia wpływają na ich życie.

Jak rozumiem psychoterapię transpersonalną

Psychoterapia transpersonalna zajmuje się pełnym spektrum dolegliwości, którymi zajmują się psychoterapeuci innych nurtów, lecz jej ostateczny cel jest znacznie szerszy niż w tradycyjnie pojmowanej psychoterapii. Poza doprowadzeniem do przystosowania społecznego i dobrego samopoczucia na poziomie ego daje szansę na „codzienne doświadczanie takiego stanu, który – według różnych tradycji – jest zwany wyzwoleniem, oświeceniem, indywiduacją, pewnością lub poznaniem (gnozą)”, a który dla uproszczenia określam mianem szczęścia i miłości. I to właśnie jest ostateczny cel mojej pracy: żeby moi klienci przekonali się, że możliwe jest codzienne funkcjonowanie w stanie szczęścia i miłości – i żeby takie funkcjonowanie mogło stać się ich udziałem.

Psychologia transpersonalna, podobnie jak inne nurty, zajmuje się odczuciami, emocjami i zachowaniami pojawiającymi się w codzienności. Różni się tym, że nie ogranicza się do rozpatrywania zgłaszanych problemów na poziomie psychiki i poznania (choć ich nie wyklucza) – bierze pod uwagę także duchowy, uniwersalny, transcendentny wymiar naszej osobowości. To, co dziwne i nietypowe, nie jest tu niewłaściwe, lecz jest cenną informacją o potrzebach duszy i serca. Dotarcie do nich umożliwiają techniki wglądowe, a także sposób rozumienia zgłaszanych tematów w szerokim, ponadindywidualnym – czyli właśnie transpersonalnym – kontekście.

Co wewnątrz, to na zewnątrz

Żyjemy coraz szybciej, bombardowani niezliczoną ilością informacji. Brakuje nam czasu i mentalnej przestrzeni, by się zatrzymać, usłyszeć własny wewnętrzny głos, skomunikować się ze swoimi odczuciami i emocjami, zastanowić się nad nimi i je poukładać. Mamy niemal obowiązek być szczęśliwi (ach, te media społecznościowe), być ze sobą w kontakcie, żyć w zgodzie ze sobą i wyrażać siebie. To ma nawet sens, bo najtrwalsze poczucie spokoju, harmonii i zadowolenia możemy uzyskać właśnie dzięki usłyszeniu siebie – dostrzeżeniu, co naprawdę czuję i jaka jest w tym informacja o mnie. Tylko jak to zrobić, skoro na spotkanie ze sobą potrzebujemy czasu i uważności, których nam brakuje? A także odwagi – ale ona nie cieszy się specjalną popularnością. Nikt nas do niej nie zachęca. Ma być szybko, łatwo i przyjemnie. Taką dostajemy obietnicę.

I kiedy tak nie jest, nie rozumiemy, co się dzieje. Dlaczego nie jest dobrze? A skoro nie jest dobrze, to znaczy, że jest źle. A jeśli jest źle, to pewnie ktoś jest temu winny. Może ja? Może rodzice? Dzieci? Bliscy? Szef? Może każdy, kto moim zdaniem sprawia, że czuję się źle? Może los? Świat? Stwórca? Może jednak ja? A może nie trzeba szukać winnych, tylko zrozumieć, że to „źle” jest informacją o tym, czego nie widzimy, co zaniedbujemy? Może jest wiadomością ode mnie do mnie – informacją, która ma pomóc zatrzymać się i zobaczyć siebie?

W psychologii transpersonalnej bierze się pod uwagę zjawisko synchroniczności, opisane przez C.G. Junga – inaczej: co wewnątrz, to na zewnątrz. Oznacza to, że nasze doświadczenia wywołane zdarzeniami zewnętrznymi nie tyle opowiadają o tych zdarzeniach, ile o nas. Jeśli złoszczę się, bo ktoś zajechał mi drogę, mogę tej osobie w bezpiecznym zaciszu własnego samochodu naubliżać, że nie myśli o innych – czyli konkretnie o mnie. Ale mogę też zastanowić się, o czym opowiada mi ta sytuacja. Co jest we mnie takiego, że się złoszczę? Co znaczy dla mnie to, że ktoś zajechał mi drogę? Tylko zadając takie pytania, mamy szansę dowiedzieć się o sobie czegoś więcej i zmienić wzorce zachowań, które nam nie służą. O dziwo, kiedy dokonujemy zmiany w sobie, rzeczywistość wokół nas też zaczyna się zmieniać – bo co wewnątrz, to na zewnątrz.

Skąd się wzięła psychologia transpersonalna

W połowie XX wieku w psychologii dominowały dwa wielkie podejścia: psychoanaliza, skupiona na nieświadomych konfliktach, i behawioryzm, skupiony na obserwowalnym zachowaniu. W latach 50. i 60. pojawiła się psychologia humanistyczna – nazywana „trzecią siłą” – która zwróciła uwagę na ludzki potencjał, wolność wyboru i samorealizację. Jej najbardziej znanymi przedstawicielami byli Abraham Maslow i Carl Rogers.

Fundamentem, na którym wyrosła psychologia transpersonalna, było zainteresowanie grupy amerykańskich psychiatrów i psychologów naturą świadomości, a zwłaszcza tak zwanymi odmiennymi stanami świadomości, znanymi ludzkości od wieków z praktyk szamańskich czy religijnych. Abraham Maslow dostrzegł je u badanych przez siebie osób zdrowych – szczęśliwych, zadowolonych i samorealizujących się – i nazwał doświadczeniami szczytowymi. Opisał je jako chwile głębokiej jedności, zachwytu i przekroczenia siebie. W rezultacie doszedł do wniosku, że opis człowieka wymaga kolejnego kroku. W przedmowie do drugiego wydania książki „Toward a Psychology of Being” (1968) napisał, że psychologię humanistyczną uważa za przejściową, za przygotowanie do „jeszcze wyższej”, czwartej psychologii – transpersonalnej. W 1969 roku ukazał się pierwszy numer „Journal of Transpersonal Psychology”, a w 1972 roku powstało Stowarzyszenie Psychologii Transpersonalnej (Association for Transpersonal Psychology).

Najważniejsze postacie i idee

  • Carl Gustav Jung – szwajcarski psychiatra, którego uważa się za prekursora tego nurtu. Wprowadził pojęcia nieświadomości zbiorowej i archetypów, traktował poważnie mity, symbole, sny i religijne doświadczenia jako część ludzkiej psychiki.

  • Roberto Assagioli (1888–1974) – włoski psychiatra, jeden z pierwszych, którzy wprowadzili psychoanalizę do Włoch. Stworzył psychosyntezę – podejście, w którym celem jest integracja różnych części osobowości wokół głębszego „Ja”. Jego książka „Psychosynthesis” ukazała się w 1965 roku.

  • Abraham Maslow – autor znanej piramidy potrzeb. W późniejszych pracach pisał o doświadczeniach szczytowych i o tym, że człowiek może potrzebować czegoś więcej niż samorealizacji: przekroczenia siebie, połączenia z czymś, co przekracza indywidualne ego, czyli transcendencji. Co ciekawe, w powszechnie dostępnych w sieci grafikach piramidy potrzeb ten ostatni, dopisany przez Maslowa poziom nie występuje.

  • Stanislav Grof – urodzony w Pradze psychiatra, badacz odmiennych stanów świadomości. Razem z żoną Christiną wprowadził pojęcie kryzysu duchowego (spiritual emergency).

  • Ken Wilber – teoretyk, autor wielu książek (m.in. „Spektrum świadomości” i „Psychologia integralna”), w których postuluje postrzeganie człowieka jako całości złożonej z ciała, umysłu, duszy i ducha, a rozwój świadomości opisuje jako spektrum poziomów – od podświadomości, przez samoświadomość, do nadświadomości.

  • Blisko tego nurtu jest też psychologia zorientowana na proces, stworzona w latach 70. przez Arnolda Mindella – analityka jungowskiego. W tym nurcie również się kształciłam: ukończyłam dwuletnie Studium Psychologii Zorientowanej na Proces.

Czym psychologia transpersonalna nie jest

  • Nie jest ezoteryką. Nie stawia się tu diagnoz z kart, nie obiecuje cudownych przemian i nie zastępuje wiedzy psychologicznej przekonaniami.

  • Nie jest religią. Nie mówi Ci, w co masz wierzyć. Może pracować z osobą głęboko wierzącą, poszukującą i niewierzącą – w języku, który jest dla niej naturalny.

  • Nie zakłada, że „wszystko jest duchowe”. Czasem trudność jest po prostu trudnością. Psycholog John Welwood opisał zjawisko, które nazwał „duchowym obejściem” (spiritual bypassing): skłonność do unikania lub przedwczesnego „przeskakiwania” podstawowych ludzkich potrzeb, uczuć i zadań rozwojowych za pomocą duchowych idei. Dobra praca transpersonalna nie pomaga uciec od bólu – pomaga go przeżyć.

Duchowość w praktyce klinicznej

Przez długi czas duchowe przeżycia w psychiatrii i psychologii klinicznej traktowano przede wszystkim jako możliwy objaw. W 1994 roku w amerykańskiej klasyfikacji DSM-IV pojawiła się kategoria „problem religijny lub duchowy” – zaproponowana przez psychologa Davida Lukoffa i psychiatrów Francisa Lu i Roberta Turnera. Opisuje sytuacje, w których przedmiotem uwagi klinicznej jest problem duchowy, na przykład utrata lub kwestionowanie wiary albo kryzys wartości, bez uznawania go za zaburzenie psychiczne. W ten sposób uznano, że duchowość, postrzegana jako domena religii i filozofii, jest również pełnoprawnym tematem pracy psychologicznej.

Dla kogo jest praca w nurcie transpersonalnym

Praca w tym nurcie może być dla Ciebie, jeśli:

  • przeżywasz kryzys sensu albo czujesz pustkę, choć z zewnątrz „wszystko jest w porządku”;

  • masz za sobą psychoterapię i czujesz, że to jeszcze nie wszystko;

  • doświadczyłaś lub doświadczyłeś czegoś, czego nie umiesz nazwać – w medytacji, w żałobie, w chorobie, w chwili wielkiej zmiany;

  • zauważasz w swoim życiu wzorce, które sięgają dalej niż Twoja własna biografia;

  • chcesz rozmawiać o duchowości z kimś, kto ma rzetelne wykształcenie psychologiczne i nie potraktuje tego tematu ani z lekceważeniem, ani bezkrytycznie.

Jak wygląda praca w nurcie transpersonalnym u mnie

Jestem psycholożką z dyplomem Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i od ponad 15 lat pracuję z ludźmi. Wiedza psychologiczna jest fundamentem tego, co robię – a nurt transpersonalny poszerza pole, na które razem patrzymy.

  • Zaczynamy od rozmowy. Mówisz, z czym przychodzisz i czego oczekujesz. Sprawdzamy, czy to dobre miejsce dla Ciebie.

  • Bierzemy pod uwagę więcej niż objaw: emocje, ciało, przekonania, powtarzające się wzorce rodzinne i to, co potocznie nazywamy duchowym – archetypy, mity, symbole, pytania o sens.

  • Nie musisz w nic wierzyć. Pracujemy z Twoim doświadczeniem i w Twoim języku. Nie przyjmujesz żadnego światopoglądu „w pakiecie”.

  • Pilnuję granic. Jeśli zobaczę sygnały, że potrzebujesz leczenia, powiem to i pomogę Ci znaleźć odpowiednią osobę.

Podstawą są sesje indywidualne prowadzone w oparciu o autorską metodę SAS – Szacunek, Akceptacja, Siła i Miłość jako kolejne etapy pracy. W trakcie sesji sięgam też po inne metody, m.in. po indywidualne ustawienia hellingerowskie. Więcej o mojej drodze zawodowej przeczytasz na stronie o mnie.

Jak mogę pomóc

Jeśli szukasz osoby, która ma rzetelne wykształcenie psychologiczne i jednocześnie nie potraktuje Twoich duchowych pytań jak fanaberii, możemy zacząć od jednej sesji. Przyjdź z tym, co Cię zajmuje – kryzysem sensu, powtarzającym się wzorcem, doświadczeniem, którego nie umiesz nazwać. Sesja indywidualna kosztuje 280 zł i trwa od 60 do 90 minut – wydłużenie nie kosztuje dodatkowo. Przyjmuję w gabinecie na Starym Mokotowie w Warszawie, a jeśli nie możesz dojechać – online.

Napisz albo zadzwoń: 507 004 445 – ustalimy, od czego zacząć. Możesz też skorzystać z formularza kontaktowego.

Next
Next

Indywidualne ustawienia hellingerowskie na kartkach – jak wyglądają