Powtarzające się schematy w związkach i w rodzinie biorą się najczęściej z tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie o bliskości, konflikcie i własnej wartości – takie wzorce działają automatycznie, dopóki ich nie zauważymy. Badania potwierdzają, że część sposobów przeżywania i reagowania przechodzi z pokolenia na pokolenie, głównie przez wychowanie, relacje, rodzinne historie i przemilczenia. Nie przesądza to jednak o Twoim losie: to, co zostało rozpoznane, można zacząć zmieniać.
Jak rozpoznać, że to wzorzec, a nie przypadek
Wzorzec poznaje się po uczuciu „znowu to samo”. Trafiasz na partnerów, którzy są blisko tylko na chwilę. Zawsze to Ty się wszystkimi opiekujesz, a potem zostaje zmęczenie i żal. Kłótnie kończą się tak samo, niezależnie od tematu. Szef zaczyna budzić w Tobie te same emocje, które budził ojciec.
Ważne: wzorzec to nie tylko to, kogo wybierasz, ale też to, jak reagujesz – co czujesz, co robisz i czego nie robisz w podobnych sytuacjach.
Ciekawe jest jedno badanie z 2019 roku. Yoobin Park i Geoff MacDonald przeanalizowali dane z wieloletniego niemieckiego badania podłużnego i porównali, jak byli i obecni partnerzy tych samych osób opisują własną osobowość. Okazało się, że te opisy są do siebie podobne bardziej, niż wynikałoby z przypadku. Wygląda więc na to, że „typ” partnera rzeczywiście istnieje. To nie wyrok, ale dobra wskazówka, że warto przyjrzeć się temu, co nas przyciąga.
Skąd się biorą powtarzające się schematy
Pierwsze lekcje bliskości
W dzieciństwie uczymy się, czego można się spodziewać po bliskich osobach: czy przyjdą, gdy płaczemy, czy trzeba na ich uwagę zasłużyć, czy złość jest bezpieczna. Z tych doświadczeń powstają wewnętrzne mapy relacji. W dorosłym życiu nie pamiętamy ich jako wspomnień – działają raczej jak oczekiwania, które same się uruchamiają.
To, co znane, wydaje się bezpieczne
Nawet bolesna sytuacja, jeśli jest znajoma, bywa paradoksalnie łatwiejsza do zniesienia niż coś nowego. Freud nazywał to przymusem powtarzania. Dziś częściej mówi się o tym, że niejednoznaczne sygnały odczytujemy zgodnie ze starymi oczekiwaniami, a potem zachowujemy się tak, że te oczekiwania się potwierdzają. Ktoś, kto spodziewa się odrzucenia, łatwiej się wycofuje – a wtedy bliskość rzeczywiście się nie wydarza.
Role, które dostaliśmy w rodzinie
Dziecko, które opiekowało się rodzicem, „rozjemca”, „ta silna”, „ten sprawiający kłopoty” – rodzinne role mają dużą siłę. Często przenosimy je do związku, pracy i przyjaźni, choć dawno nikt ich od nas nie wymaga.
Co naprawdę wiemy o przekazie międzypokoleniowym
Przekaz międzypokoleniowy jest dobrze udokumentowany, ale bywa opisywany w przesadny sposób. Kilka rzetelnych wniosków:
Styl przywiązania. Metaanaliza Marinusa van IJzendoorna z 1995 roku pokazała, że to, jak rodzice opowiadają o własnym dzieciństwie, pozwalało trafnie przewidzieć, czy przywiązanie ich niemowlęcia będzie bezpieczne, w około 75% przypadków. Jednocześnie autor podkreślił, że nie do końca wiadomo, jak dokładnie ten przekaz się odbywa – nazwał to „luką transmisyjną”.
Przemoc i zaniedbanie. Duża metaanaliza Sheri Madigan i współpracowników (142 badania) potwierdziła, że doświadczenie krzywdy w dzieciństwie zwiększa ryzyko, że ktoś skrzywdzi własne dziecko. Ten związek okazał się jednak umiarkowany. Doświadczenie podnosi ryzyko, ale niczego nie przesądza.
Dzieci ocalałych z Zagłady. Metaanaliza obejmująca 32 grupy badanych (ponad 4 tys. osób) nie znalazła w dobrze zaprojektowanych badaniach grup nieklinicznych dowodów na „wtórną traumatyzację” dzieci ocalałych. Różnice pojawiały się tylko w grupach klinicznych, czyli wśród osób, które szukały pomocy z innych powodów. To pokazuje, że nawet bardzo ciężka trauma rodziców nie musi przechodzić na dzieci.
Wniosek jest wyważony: rodzinne doświadczenia wpływają na kolejne pokolenia, ale ten wpływ nie jest nieunikniony.
Czy trauma zapisuje się w DNA?
W internecie łatwo trafić na twierdzenie, że trauma „dziedziczy się w genach”. Warto to uporządkować.
Doświadczenia nie zmieniają zapisu DNA. Badania dotyczą epigenetyki, czyli chemicznych „znaczników”, które wpływają na to, jak aktywne są poszczególne geny. Najczęściej cytowane jest badanie Rachel Yehudy i współpracowników z 2016 roku: u 32 osób ocalałych z Zagłady i 22 ich dorosłych dzieci znaleziono różnice w takich znacznikach na jednym z genów związanych z reakcją na stres. To było pierwsze takie powiązanie u ludzi – ale na małej grupie.
Yehuda i Amy Lehrner w przeglądzie z 2018 roku piszą, że najmocniejsze dowody pochodzą z badań na zwierzętach, a u ludzi badań jest za mało, by przypisać przekaz międzypokoleniowy mechanizmom biologicznym. Genetyk Bernhard Horsthemke zwraca uwagę, że u ludzi bardzo trudno oddzielić taki biologiczny przekaz od genów, środowiska i kultury.
Uczciwie więc: „trauma międzypokoleniowa” to sensowne pojęcie, jeśli mówimy o przekazie psychologicznym, relacyjnym i kulturowym. Wątek biologiczny pozostaje hipotezą. I nie trzeba sięgać do DNA, żeby zrozumieć, dlaczego wojenny lęk babci wciąż żyje w Twoim domu: w zasadzie „nie wychylaj się”, w zapasach w spiżarni, w tym, o czym się nie rozmawia.
Co przechodzi przez pokolenia: historie i przemilczenia
Rodzina przekazuje nie tylko to, co mówi, ale też to, czego nie mówi. Nieopłakane straty, wcześnie zmarłe dzieci, wojenne przeżycia, emigracja, ktoś „wymazany” z rodzinnej opowieści, tajemnice, o które nie wolno pytać – to wszystko może organizować życie rodziny przez dziesięciolecia, choć nikt tego nie nazywa.
W podejściu systemowym, z którego wyrastają ustawienia, zakłada się, że gdy ktoś został wykluczony albo trudne wydarzenie nie zostało domknięte, związane z nim emocje mogą wracać u kolejnych osób. To perspektywa terapeutyczna, a nie wynik badań naukowych – ale dla wielu osób jest pomocnym sposobem, żeby zobaczyć własne reakcje w szerszym kontekście.
Jak zacząć zmieniać wzorzec
Zapisz trzy sytuacje, w których „znowu to samo”. Co czułaś lub czułeś? Co działo się w ciele? Co zrobiłaś lub zrobiłeś? Wspólny mianownik zwykle widać dopiero na papierze.
Zapytaj o historię rodziny. Kim byli dziadkowie i pradziadkowie, co przeżyli, o czym się nie mówiło. Pomaga w tym genogram – rodzinne drzewo uzupełnione o ważne wydarzenia i relacje.
Pamiętaj, że wzorzec kiedyś Cię chronił. Wycofanie, nadmierna opiekuńczość czy kontrola były w pewnym momencie najlepszym dostępnym rozwiązaniem. Łatwiej coś zmienić, gdy przestaje się z tym walczyć.
Szukaj nowego doświadczenia, nie tylko zrozumienia. Samo „wiem, skąd to mam” często nie wystarcza.
Ćwicz w bezpiecznych relacjach. Małe kroki – powiedzenie „nie”, poproszenie o pomoc – sprawdzone tam, gdzie ryzyko jest niewielkie.
Jak mogę pomóc
Powtarzające się wzorce w związkach, w pracy i w rodzinie to jeden z głównych tematów, z którymi pracuję. Podczas sesji indywidualnej przyglądamy się powracającym sytuacjom i emocjom, od których trudno Ci się uwolnić. Pracuję w oparciu o autorską koncepcję Terapia SAS, w nurcie psychologii transpersonalnej, więc przyglądamy się również temu, co sięga dalej niż Twoja własna biografia – wydarzeniom rodowym i archetypom. Jeśli temat wyraźnie dotyczy historii rodziny, w trakcie sesji możemy sięgnąć po ustawienie na kartkach.
Przyjmuję w gabinecie na Starym Mokotowie w Warszawie, a jeśli dojazd jest dla Ciebie trudny, zapytaj o spotkanie online.
Napisz albo zadzwoń: 507 004 445 – ustalimy, od czego zacząć. Możesz też skorzystać z formularza kontaktowego.
Kiedy potrzebna jest inna pomoc
Jeśli wzorzec, który się powtarza, to przemoc w Twoim obecnym związku lub rodzinie – fizyczna, psychiczna, ekonomiczna czy seksualna – najpierw zadbaj o bezpieczeństwo.
800 120 002 – „Niebieska Linia”, bezpłatnie, całą dobę.
112 – gdy grozi Ci bezpośrednie niebezpieczeństwo.
116 123 – telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, bezpłatny, całą dobę.

